Autor


 CZĘŚĆ FORMALNA:
 Absolwentka Liceum Plastycznego w Olsztynie na kierunku ceramiki artystycznej. Następnie studia w Instytucie Sztuk pięknych UWM, dyplom z malarstwa zrealizowany w pracowni prof.Zygmunta Drońskiego. Wyróżnienie w przeglądzie malarstwa pt " Wyprawa w kierunku wyobraźni' Białystok 2012 r. Uczestniczka wystaw zbiorowych oraz aukcji SuperMłodych domu aukcyjnego Polswiss Art w Warszawie.Uprawiam głównie malarstwo akrylowe inspirowane ikonografią i sztuką ludową, zajmuje się również zdobieniem ceramiki użytkowej. Wykonuję obrazy na zamówienie zdobię meble,ściany, wykonuję fotografie, wszystko czego artystyczna dusza zapragnie:)

CZĘŚĆ NIE"NORMALNA" ( W KTÓREJ INNI WYPOWIEDZĄ SIĘ NA MÓJ TEMAT- ZA TREŚĆ NIE ODPOWIADAM:) )

MÓJ MĄŻ:
Daje czasami w kość, ale reflektuje się aż za mocno
Amen, jak sie na coś uprze to na amen
Radzi sobie ze wszystkim, choć myśli, że sobie nie radzi
Ima się różnych dziedzin artystycznych i jak jej coś nie wychodzi to lepiej zejść z drogi
A! i kocha swoich bliskich, ale nigdy tego nie mówi

ANIKA:
Daria Alicja Mandryk.
Poznałam ją jakiś czas temu,gdzieś w okolicy pierwszych lat millennium, z tego czasu ją opiszę. Przypuszczam,że opis będzie dalej aktualny gdyż rzadkie bo rzadkie,ale „intensywne” rozmowy telefoniczne pozwalają mi na podtrzymanie tej tezy. Nie wiem na ile mogę sobie pozwolić na kolokwializm wypowiedzi,ale zaryzykuję najwyżej treść zostanie ocenzurowana.
Zatem Daria Alicja Mandryk urodzona 12-go sierpnia w sferze ezoterycznej przypisuje się jej lwa. Takaż właśnie lwica z niej jest, ale! Krew ukraińska, nie żadna tam błękitna,a właśnie ukraińska uposażyła ją w wyraziste spojrzenie, które raz karci, raz kpi,najczęściej jednak przykuwa.
Jej brązowe oczy przykuwają uwagę i świdrują człowieka na wskroś. Poza tym buzie otwiera tylko wtedy, kiedy ma coś do powiedzenia, czasami tak powie, że ja do dzisiaj pamiętam jak skrytykowała wiersz noblistki,Wisławy Szymborskiej, pt. Cebula, a ja pamięć mam nielichą.
Czasami w nerwach nie żeby surowo, ale ot po prostu powie: „ale jestem durnowata”.
Gdybym miała przypisać muzykę, która budzi moje wspomnienie o Darii,to na pewno byłaby to muzyka Grzegorza Turnaua,Dead Can Dance oraz fragment refrenu Happysad „sprężystą łydkę”.
Film, który bawił nas obie do łez, to „Czarny kot, biały kot”, Emira Kustoricy i zacna pani wyciągająca gwóźdź tyłkiem...no tak absurd bawił nas przednio łącznie z muzyką Gorana Bregovica.
Dźwięki, kolory,kadry z filmu można było poniekąd odnaleźć w ceramice, którą tworzyła.
Walory, kontrastowość, synteza,melancholijność nakładała impastami na kartonie, płótnie raz przy raz. Innym razem kreśliła swoje obserwacje osypującym się węglem przy okazji obnażając rzeczywistość ze wszelkich kompromisów, nawet gdy była to martwa natura.
Z cech charakteru to na pewno sumienność, słowo cenniejsze niż pieniądze w jej przypadku nie straciły na wartości. Jeśli chodzi o podtrzymanie kontaktu, to jest w tym kompletnie do bani. Na szczęście ma tego świadomość i sama ze śmiechem powtarza słowa swojej koleżanki, że jest „dupą wołową”,pod czym i ja się podpisuję.
Daria Alicja Mandryk od niedawna Ostrowska. Nazwisko zmienione, ale nie Daria.
Teraz,gdy po latach przejrzałam jej galerię widzę, że jej twórczość jest dojrzalsza, jednak ZAWSZE poznam prace,które wyszły spod jej ręki...jak zwykle zdradzi je ukraińskie, bystre spojrzenie.

NATALIA:
Darie znam odkąd pamiętam... będzie jakieś 25 lat (kawal czasu biorąc pod uwagę, ze mamy po 27:))
Od zawsze Daria była artystyczną duszą. Już jako małe dziewczynki potrafiłyśmy godzinami siedzieć nad kartka papieru wymyślając coraz to nowe kreacje dla naszych wirtualnych modelek (miały pokaźne garderoby:)). Niejednokrotnie efekt tych prac wzbudzał we mnie dziecięcą frustrację, bo Darii rysunkowe lalki zawsze były ładniejsze, a przede wszystkim bardziej pomysłowo ubrane:)
Z biegiem czasu kartka z zeszytu została zastąpiona płótnem, a kredki pędzlem. Nigdy się nie nudziła, zazdrościłam Jej tego szwędając się po podwórku w poszukiwaniu zabaw, Jej do szczęścia wystarczył kawal kartonu i farbyI i tak zostało do dzisiaj, co prawda twórczość Darii dojrzała, ręka się wyrobiła, ale na szczęście została ta kreatywność, która sprawia, za Darii prace wyróżniają się spośród innych. Mają w sobie ta tajemnice, głębie i prawdę co według mnie odróżnia artystę od rzemieślnika. Bo nie wystarczy mieć warsztat, trzeba jeszcze potrafić tchnąć życie w kawałek kartki, płótna, czy kulę gliny:). Tego nie można się nauczyć, z tym trzeba się urodzić...

ANIA:
jesteś prawdziwym przyjacielem!
Ewelina:"Daria"
Kiedy Darię poznałam, Tyle co ona lat miałam. Włosy do ramion, nos z ziemniaka - tak zaczęła się draka. Gdy była mała po lesie jako czarownica ganiała, i do radia "Posłuchaj głuchy człowieku" nagrywała. Tajlandię na konkurs pastelami namalowała, później lakierem ją spryskać musiała - i bardzo się tego bała. Na matmie odpowiedzi jej dyktowałam, a później z ceraty razem na geografii ściągałam. Z naszej dwójki, to ona lepiej śpiewała i malowała, ale na interpunkcji się nie znała i słonce słonicą zastępowała - no trudno. Jako rozjemcę tatę wzywała, gdy kłótnia o kamienie na ganku trwała. Gdy "Fajna rzecz" dokuczała, Tajne szyfry wymyślała. Super pływała, świetnie Neronem się opiekowała, a jak nie umiałam wsiąść na konia - to głośno się śmiała. ... Lat wiele minęło, wiele się pozmieniało, ale babką jest jakich mało. Talentów jej przybywa, nie zamienia się w starego grzyba. No blogu pierwszy raz jej ceramikę zobaczyłam i się zachwyciłam. Foty tez robi czarowne - pełne światła, uśmiechu, wymowne.
Nie będę się więcej nad Darią rozpływać, bo nie wiem dokładnie co jej dziś siedzi w głowie. Wiem co siedziało lat temu (o Matko!) już naście. Rzadko się z nią można spotkać , bo ją wywiało nie z Mekki do Medyny - ale z Medyn w świat. Na szczęście telefonia komórkowa wychodzi nam na przeciw i nielimitowane limity minut wielu można bez skrupułów wykorzystać w rozmowie z Nią. A gada się z Nią wyśmienicie, wybornie i zawsze za długo - o wszystkim i niczym (ostatnio coraz częściej o kupie). Jedno wiem na pewno, że jak już wybuduję tą czy tę trzypiętrową willę z basenem, to zawieszę obraz, który namalowała dla mnie w prezencie ślubnym. Kiedy mi się znudzi - sprzedam go za grube miliony na ebaju Grunt, to myśleć przyszłościowo
I rym na koniec: Najlepszą jest matką na świecie, kocha swoje dziecię. I ja kocham ją mocniście, mega mocno ogromnićsie.
Ania