sobota, 24 maja 2014

Siła niszczycielska:(

Rany co za dzień, biednemu to zawsze wiatr w oczy. Najpierw komputer, walczyłam z wirusami od wczoraj do dziś i komputer dalej świruje, ale ja niestety już nie mam mocy sprawczej aby mu pomóc. Chciałam się pocieszyć po tej walce z wiatrakami i usiadłam zrobić podmalówkę do nowego obrazu. Płótno było koszmarnie drogie, bo największe jakie do tej pory kupiłam, wymalowałam na nie połowę farb i jak tylko zdążyło wyschnąć to mój syn wpadł na pomysł,że przecież wspaniale jest walnąć czymś w sztalugę!!!No to tak uderzył,że cała sztaluga z moim imponującym płótnem runęła na szafkę. Nie dość,że o mało nie dostałam zawału, bo myślałam, że  Janek dostał tą sztalugą, darł się okropnie ( na szczęście był cały:) ).Jak opanowałam sytuację, zobaczyłam wielką dziurę w podobraziu...a to tyle pracy było i O:(
Po czy zauważyłam,że kolejne dwa płótna, które wyjęłam z folii powyginały się na przeciągu i są lekko skręcone w ósemkę, po prostu cudownie...Teraz leżą pod ciężarem i się prostują mam nadzieje,że to pomoże. Na szczęście  przed niszczycielską siłą ocalała jedna nowa praca. Opowiedziałabym czemu ma tytuł pierścień orlicy, ale i tak tu się rozpisałam,więc odsyłam do pięknej legendy o tym samym tytule. Nie dziurawa, nie pokręcona, cała wygląda tak.