wtorek, 25 lutego 2014

sejle

Nie wiem czy to już? Czy nadszedł czas wyprzedaży?Może to już po.Nie wiem, nie widziałam galerii przez dobre pół roku, nie jestem fanką zakupów, bynajmniej nie w molochach, gdzie pracownicy stoją 12 godzin i wysłuchują życzeń odnośnie czegoś na co nie mają wpływu.I ogarniają wszechobecny burdel, bo nikt z klientów nie pomyśli o odłożeniu obejrzanej rzeczy na miejsce. Jestem zwolennikiem małych sklepów i tzw.lumpeksów( wole to określenie od second hand, wiadomo przynajmniej od razu o co chodzi). A już w ogóle, to marzeniem byłoby kupowanie  fantastycznych rzeczy robionych przez młodych ludzi w naszym kraju. Niestety często nie stać mnie na takie zakupy, bo jakoś kosztuje i jestem tego świadoma.Tak,czy siak zostają lumpeksy.
Zakupy jednak, zwłaszcza te w galeriach wydały mi się dobrym tematem do ilustracji, kobiety objuczone torbami, kolejki ludzi i ogólny blaz, bo trzeba czekać.Ale jaka później radość, ze się kupiło bluzkę za 49,99 zamiast 99,99.Choć w rzeczywistości male rączki uszyły ją za jakieś 5 zł. Eeeee tam ważne ,że ładna!!!