środa, 19 lutego 2014

Relacje powystawowe.

Miałam napisać o wystawie już jakiś czas temu, ale jakoś tak się nie składało. Dziś w końcu postanowiłam się podzielić zdjęciami.Wystawa trwała od 24 stycznia do 17 lutego, prawie miesiąc więc mam nadzieję,że trochę ludzi ją zobaczyło. Wernisaż może nie obfitował w tłumy miłośników sztuki, obiektywnie sądzę,że na otwarciu nie było wiele osób.Może mróz ich odstraszył ( tak sobie wmawiam;) ), ale panowie organizujący przedsięwzięcie pocieszali mnie ,że w Białymstoku w zacnej galerii na wernisażach bywa nie wiele więcej osób.Za to muszę przyznać,że pojawiły się osoby na które liczyłam w tym dniu i dlatego całość w moim mniemaniu  była bardzo miła.Cieszę się przed wszystkim,że poznałam bardzo uprzejmych ludzi pracujących w MGCH Choroszcz, ale chyba też z tego,że prace się podobały, mimo tego iż nie wytłumaczyłam co autor miał na myśli. W ogóle stałam jak zwykle trochę zgarbiona i przytłoczona tym ,że muszę powiedzieć coś mądrego, jakoś dałam radę.
Poza tym wiem ,że wystawę w ramach terapii zobaczyły osoby cierpiące na depresję... i tak sobie myślę,że nie wiem czy im to nie zaszkodzi, bo opinie na wernisażu były raczej takie,że wszystkie kobiety na obrazach są smutne.Swoja drogą sama nie wiem czemu nie lubię malować " radości". No i jeszcze takie info,że dzięki tej wystawie może uda się zorganizować kolejną za jak to mój mąż powiedział "trudną" granicą. Póki co to jeszcze znak zapytania.
i ja taka niewyraźna:P