czwartek, 31 października 2013

Sztuka w internecie...Lubię to?

Ostatnio dużo czasu spędzam na przeszukiwaniu internetowych galerii sztuki. Szukam trochę inspiracji, trochę z ciekawości. I sama postanowiłam dołączyć do kilku pomyślawszy,że może ktoś tam zajrzy, popatrzy na to co ja robię. Zaczęłam zastanawiać się jednak co internetowa galeria ma wspólnego z tą tradycyjną .Owszem internet daje teraz możliwość prezentowania swoich prac w wielu miejscach, ale gdzie   ta magia oglądania czegoś na żywo,  często dopiero wtedy widać prawdziwe walory pracy. W dodatku możemy obejrzeć mnóstwo wątpliwej wartości landszaftów, wypięknionych portretów i bujnych kwitków prosto z ogrodu babci, i nie ukrywam często nie takiego towarzystwa oczekuje się dla swoich prac. Z drugiej strony każdy ma prawo pokazać co robi, bo przecież o gustach się nie dyskutuje, a większość społeczeństwa właśnie landszafty zachwycają. Długo doszukiwałam się wspólnych cech galerii internetowej i tej tradycyjnej i prócz nazwy nic nie znalazłam. Uważam jednak,że jest to fajna alternatywa  " pokazania " się, zainspirowania, czy wymiany opinii. Dobrze jest  zrobić rekonesans i zobaczyć, które galerie wymagają weryfikacji obrazów przez osoby trzecie, bo te zazwyczaj dbają o poziom prezentowanych pracy. Zresztą są i takie, które weryfikacji nie wymagają, a po prostu przyciągają tych co ciekawszych, trzeba tylko poszukać. Ja starałam się wybrać właśnie takie.Moje postanowienie końcowe było takie,że galerie internetowe lubię( ale te dobre), jednak oglądanie malarstwa itp, itd na żywo jest nie do zastąpienia i w żadnym wypadku nie da się tego wymienić  na najpiękniejszą strona internetową,nawet gdyby prezentowali  tam prace Leonarda. Nie mówiąc już o tym ,że do tej tradycyjnej można wybrać się na wernisaż i napić wina!!!:)

a moje prace wstawiłam do tych gdzie sama chętnie wchodzę i oglądam prace innych  osób