poniedziałek, 30 grudnia 2013

Opcje sylwestrowe.

Według mnie opcje sylwestrowe zależne są od wieku.Im jesteśmy starsi tym ta noc staje się dla nas mniej ważna, i o tyle cieszymy się z sylwestra,że na drugi dzień jest Nowy Rok i mamy wolne:) Pierwsza opcja można nazwać młodzieżowa- impreza nieważne gdzie i jak aby muzyka była głośna!!!
drugą opcję wybieramy bardziej świadomie ....i spędzamy chociaż jednego sylwestra we dwoje, ale tak z autopsji... lepiej od razu wybrać pierwszą opcję, bo i tak się ktoś napatoczy i w dodatku nie wiemy w jakim momencie:)

opcja trzecia idealna dla małżonków, wprost wymarzona...czyli idziemy spać!!!no i w tym roku ta opcja wybrała mnie!!!

piątek, 13 grudnia 2013

Panie w Podróży

Ostatnio jakoś nic nie idzie po mojej myśli... Przeniosłabym się gdzieś?ale nie mogę, więc przeniosłam  panie z obrazów, tak w zamian siebie..


czwartek, 5 grudnia 2013

Ilustracje... o ile tak to można nazwać?

Zeskanowany szkic do obrazu, posłużył mi dziś jako podstawa do zabaw w photoshopie.W sumie to nie wiem co to jest... chyba ilustracja:). Czekałam dziś i wczoraj na ważnego maila, i nic nie przychodziło... chyba dlatego przerabiałam szkic, zazwyczaj nie mam czasu na różnego rodzaju eksperymenty w programach (zwłaszcza,że często robię coś intuicyjnie, bo niestety szkoła nie nauczyła biegłej obsługi ani mnie i podejrzewam nikogo innego:)). A wiadomość, może przyjdzie jutro, inaczej znów będę musiała zabijać myśli photoshopem:)



środa, 4 grudnia 2013

Przygotowania

Parę dni temu ustaliłam termin mojej pierwszej indywidualnej wystawy. Kto by pomyślał,że odbędzie się akurat na Podlasiu.Teraz czeka mnie intensywny czas malowania, bo jeszcze brakuje mi paru płócien, na szczęście pomysły już mam w głowie, pozostaje tylko realizacja.W sumie to się cieszę,że właśnie teraz to wyszło, bo po pierwsze mam więcej czasu, a po drugie już chyba wytyczyłam sobie ścieżkę jaką moje malarstwo ma podążać.teraz częściej to co mam w głowie przekłada się na to co mam na płótnie, nie zawsze ale to dobrze...gdyby było całkowicie tak jak sobie to  wymyśliłam, to tworzenie czegokolwiek nie miałoby sensu, było by nudno, przecież malujemy też dla siebie.Z drugiej strony dobrze,że pierwsza wystawa odbędzie się na Podlasiu, bo jakoś ten region szczególnie kojarzy mi się z folkiem, dużo we wszystkim tu pierwiastków kultury ludowej.Poczynając od znanego wszystkim
 "sledzikowania", po wyroby rękodzieła ludowego,które można nabyć na rożnego rodzaju targach.Nadszedł  czas na moje wyzwolone amazonki w wiankach:) Nawet namalowałam dwie nowe, choć tym razem w męskim towarzystwie!!!!

piątek, 29 listopada 2013

Kolejny obraz na aukcji :)

Na stronie internetowej domu aukcyjnego Polswiss Art pojawił się już katalog 4 Aukcji SuperMłodej. Można tam pod nr 50 zobaczyć mój obraz. Jeszcze się nie sprzedał, a ja już się cieszę,że kolejny akryl pójdzie w świat, mam nadzieję,że jakiś koneser sztuki doceni jego urodę i w przedświątecznym czasie sprawi sobie i mi radość. Trzymajcie kciuki!!!!  A poniżej obraz wraz z sąsiadującą praca ( też niczego sobie ale moja ładniejsza:P)

niedziela, 24 listopada 2013

Co do Licha?? Rysunki osobników nierealnych.

Czy ktoś wie, co to licho? Do tej pory wiedziałam,że jak nie było na daną sytuację wyjaśnienia to zwalało się na licho..tylko co to takiego? okazuje się,że to duch psotnik, który dokucza ludziom i psuje im krew swoimi niecnymi postępkami.To znaczy robił to kiedyś.I właśnie owemu rozbójnikowi  poświęcona  jest wystawa rysunków w Centrum im. Zamenhofa w Białymstoku. Wprawdzie dopiero zamierzam ja zobaczyć, i przekonać się jak łobuz wygląda, ale temat zaciekawił mnie na tyle,że postanowiłam o nim napisać. Zwłaszcza,że  ludowe opowieści i bajkowe historie to motyw mi bardzo bliski.Autorka do sportretowania  "lich" przygotowała się bardzo rzetelnie wysłuchując opowieści starszych osób z Podlasia, które miały "nie"przyjemność się z nimi spotkać.Wystawa zapowiada się bardzo ciekawie, więc jak się wybiorę i napatrzę, to  narysuję swoje własne domowe licho, które odkręca mi tubki i gubi nakrętki od farb w konsekwencji czego wysychają. Powieszę łobuza na ścianie, tak żeby inne omijały mój dom z daleka wiedząc,że tu już jedno mieszka i na więcej miejsca nie ma:)
http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35233,14954792.html

sobota, 23 listopada 2013

PIN UP foty !!!

Zdjęcia zrobione w wakacje,które były dobrym zajęciem na zabicie wolnego czasu:). Modelka zezwoliła na rozpowszechnienie wizerunku, więc tak trochę z tęsknoty za latem i urlopową nudą postanowiłam pokazać zdjęcia.Razem z Klaudią starałyśmy się zrobić coś w stylu pin up.Wygrzebane z szafy stare ubrania i nawet naczelny stylista Polski Tomasz J nie powstydziłby się mojej stylizacji... przynajmniej mam taka nadzieję:)!!!





czwartek, 21 listopada 2013

Nowe ludowe (obrazy)



Zabawa w chowanego

Legenda o okrutnej damie z psem

Dwa nowe obrazy do cyklu ludowego. Często zaczynam inny temat, po czym stwierdzam,że hhhhmmm nudne... i zawsze wracam do moich ludowych panien, no i jakoś do tej pory mi nie zbrzydły.Dogaduje się z nimi, dobrze mnie znają... Cały czas  staram się stworzyć zacne grono, które chciałoby wystąpić na wystawie i zawsze  gdzieś rozpierzchną się te obrazy. Walczę jednak dzielnie, a sama nie jestem...
  mam pomocnika, który nie boi się głośno wyrazić opini:)

środa, 6 listopada 2013

Charytatywna Aukcja Malarstwa.

Już jakiś czas czekałam na pojawienie się katalogu na stronie Artinfo.pl. Zostałam poproszona o przekazanie pracy na licytacje charytatywną. Zebrane pieniądze zostaną przekazane dla stowarzyszenia pomagającemu dzieciom z autyzmem. Cel moim zdaniem bardzo ważny, dlatego bardzo liczę na powodzenie aukcji i trzymam kciuki.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Dzieci w obiektywie

Wszystkie dzieci nasze są, o ile zdąży się je złapać!!! Strasznie dużo mam nie ostrych zdjęć dzieciaków, bo minuta przed aparatem, to minuta za długo do wystania. Mimo to podjęłam próbę. Łatwiej poszło z Jasiem, bo spał. Dziewczyny były trudniejsze.
W fotografii dziecięcej przydatne jest wiele gadżetów, które nadają zdjęciu klimat. Ładne ubranka, ale takie które nie odwracają uwagi od malucha( najlepsze bez wzorów), duże misie, kosze, kocyki.I przede wszystkim dobry humor dziecka.
 Zdjęcia dziewczyn były robione bez wcześniejszego przygotowania, dlatego małe ubraniowo nie były zbyt przygotowane, natomiast Jasiek dostał do sesji jedynego misia jakiego posiadamy i najmniej zobowiązujące:) śpiochy.Niedługo będę miała nową modelkę, więc dla niej postaram się o więcej rekwizytów, zobaczymy jaki będzie efekt. Póki co przedstawiam dwie małe łobuzice Natalię i Dominikę i Jasia śpiocha:)






czwartek, 31 października 2013

Sztuka w internecie...Lubię to?

Ostatnio dużo czasu spędzam na przeszukiwaniu internetowych galerii sztuki. Szukam trochę inspiracji, trochę z ciekawości. I sama postanowiłam dołączyć do kilku pomyślawszy,że może ktoś tam zajrzy, popatrzy na to co ja robię. Zaczęłam zastanawiać się jednak co internetowa galeria ma wspólnego z tą tradycyjną .Owszem internet daje teraz możliwość prezentowania swoich prac w wielu miejscach, ale gdzie   ta magia oglądania czegoś na żywo,  często dopiero wtedy widać prawdziwe walory pracy. W dodatku możemy obejrzeć mnóstwo wątpliwej wartości landszaftów, wypięknionych portretów i bujnych kwitków prosto z ogrodu babci, i nie ukrywam często nie takiego towarzystwa oczekuje się dla swoich prac. Z drugiej strony każdy ma prawo pokazać co robi, bo przecież o gustach się nie dyskutuje, a większość społeczeństwa właśnie landszafty zachwycają. Długo doszukiwałam się wspólnych cech galerii internetowej i tej tradycyjnej i prócz nazwy nic nie znalazłam. Uważam jednak,że jest to fajna alternatywa  " pokazania " się, zainspirowania, czy wymiany opinii. Dobrze jest  zrobić rekonesans i zobaczyć, które galerie wymagają weryfikacji obrazów przez osoby trzecie, bo te zazwyczaj dbają o poziom prezentowanych pracy. Zresztą są i takie, które weryfikacji nie wymagają, a po prostu przyciągają tych co ciekawszych, trzeba tylko poszukać. Ja starałam się wybrać właśnie takie.Moje postanowienie końcowe było takie,że galerie internetowe lubię( ale te dobre), jednak oglądanie malarstwa itp, itd na żywo jest nie do zastąpienia i w żadnym wypadku nie da się tego wymienić  na najpiękniejszą strona internetową,nawet gdyby prezentowali  tam prace Leonarda. Nie mówiąc już o tym ,że do tej tradycyjnej można wybrać się na wernisaż i napić wina!!!:)

a moje prace wstawiłam do tych gdzie sama chętnie wchodzę i oglądam prace innych  osób



niedziela, 27 października 2013

Nowe wpisy w zakładce "Autor"

Czyli 3 super babki o mnie: Natalia, Ewelina, Ania. Przy okazji wszystkim dziękuje za pomoc w tym ciężkim zadaniu:)!!!

"Ach gdyby, gdyby nawet piec zabrali..." (Miron Białoszewski)

Nigdy nie byłam fanką, bardzo dekoracyjnych pałacowych wnętrz, mocno dekoracyjnych mebli, ale co innego taki piec w złoconych kaflach podobny do" bramy triumfalnej". Od jakiegoś już czasu wykonuję złocenia,tudzież inne malowanie dla firmy zajmującej się produkcją (to złe słowo, bo wszystko robione właściwie ręcznie) kafli piecowych. Teraz wiem dlaczego zwykłego zjadacza chleba na nie nie stać, zwłaszcza na te złocone. Nie dość,że maluje się prawdziwym złotem zamienionym w śmierdzącą lepką substancję, to do tego bardzo kapryśną. Maluje się nim jak  spożywczym olejem po szklanym przedmiocie, spływa, rozwarstwia się i doprowadza do szału. Po wypaleniu jednak efekt piorunujący, jak w programach typu Łabędziem Być.Po złożeniu w całość można by powiedzieć.. ach gdyby, gdyby taki piec mi dali:)


kafle przed wypałem


a tak wyglądają po wypale i piec w całość

środa, 23 października 2013

Mój pierwszy(aukcyjny) raz.:) Aukcja Młodej Sztuki.

Aukcyjny pierwszy raz ( a pierwszy raz jak wiadomo zawsze boli) odbył się z przygodami. Pofatygowałam się z mym dziełem do stolicy, by przekazać go w zaufane ręce pana ochroniarza,  w domu aukcyjnym. Było to o tyle trudne, iż byłam w 9 miesiącu ciąży, w samochodzie miałam dwójkę małych dzieci czekających na wycieczkę po zoo w 30 stopniowym upale i męża, który najchętniej zawróciłby do domu. No i w tym upale,na piechotę( bo korki) z mężem i obrazem szukaliśmy siedziby domu aukcyjnego.Kiedy ja i mój brzuch dotarliśmy na miejsce pan ochroniarz mi powiedział,że jak tam sobie chce to mogę to zostawić tam" ooo "w kącie.Z zaufaniem to zrobiłam, gdyż zostałam zapewniona przez opiekunkę aukcji,że tak robi większość uczestników i nie ma problemu.W drodze powrotnej zgubiliśmy się kolejny raz...jakieś 3 godziny w upale, co ciekawe policjant, którego zapytaliśmy się jak dojść do miejsca w którym zostawiliśmy samochód, powiedział,że sam za bardzo nie wie gdzie jest, bo nie jest z Warszawy. Trafiliśmy jakoś sami, choć doszło do awantury z mężem, brzuch miałam wrażenie,że mam już na wysokości kolan i myślałam, że urodzę na fochu na środku ulicy. No i jeszcze nieszczęście stało się w zoo, gdyż dzieci zostały świadkami niecenzuralnej, erotycznej  sceny do jakiej doszło między słoniem i jego partnerką...
Kulminacja nastąpiła tydzień później , przed aukcją, gdy zadzwoniła do mnie owa opiekunka i powiedziała,żebym dostarczyła do siedziby obraz,bo tylko mojego nie ma. Nie bardzo mi chyba wierzyła jak jej powiedziałam,że już to dawno zrobiłam, więc pozostało mi  histeryzowanie .. do momentu aż przyszło mi do głowy,że pani zwracała się do mnie cały czas per Mandryk ( czyli tak jak mam w mailu) i tak oto magicznie okazało się,że obraz Ostrowskiej jest galerii cały i zdrowy, a Pani nie odnotowała zmiany nazwiska, czyli jak to zwykle bywa burdel :P !!!.Mimo wszystko było warto, bo obraz się sprzedał i mym skromnym zdaniem jak na pierwszy za całkiem dobrą cenę.Teraz czekam na rozstrzygnięcie kolejnej aukcji, ale obraz wysłałam pocztą:)

wtorek, 22 października 2013

Napisać o Darii też sztuka!!

W końcu uzupełniłam zakładkę "autor".Wprawdzie czekam jeszcze na parę opinii o mnie, choć te dwie doprowadziły mnie do łez!! i to wcale nie z rozpaczy nad treścią, a z radości.. co w moim przypadku jest nadzwyczaj niespotykane, a płaczką jestem z zamiłowania:). Swoją droga to ciekawe,że inni mnie znają lepiej niż ja sama.Przy okazji dodałam zdjęcia prac, tych sprzedanych i tych które czekają na właściciela leżakując na szafie i rozmyślając nad dalszym losem swym!

poniedziałek, 14 października 2013

O wojnie dużo się uczymy i mało wiemy... czyli artysta w walce o prawdę!!!

Temat zaciekawił mnie nie ukrywam z powodu osoby artysty- młodszego kolegi ze szkoły. I trochę zrobiło mi si wstyd, że tylko i wyłącznie dlatego zajrzałam do artykułu. W tym wszystkim  chyba nie najważniejsza rzeźba, a to o czym chciał nam artysta przypomnieć. Bardzo mało mówi się na historii o losie kobiet podczas wojny, może właśnie przez to do czego były zmuszane. Pomnik stał bardzo krótko, a według mnie nauczył więcej niż niejedna lekcja w szkole!!!
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/954440,Gdansk-kontrowersyjny-pomnik-zolnierza-gwalcacego-kobiete

piątek, 11 października 2013

O mnie ,malarstwie, sztuce i o czym kto tam chce:)

No to prawie jest, jeszcze trochę niezdarny, ale nauczę się pomału. Dziś zdecydowałam, że zakładkę o mnie czyli " autorze:)" stworzą za mnie moi znajomi przyjaciele i rodzina. Zobaczymy jaki profil psychologiczny z tego wyjdzie. Resztę kart poświęciłam mojej radosnej twórczości, na której mam nadzieje da się oko zawiesić.Najwięcej malarstwa, bo to kocham robić najbardziej, trochę fotografii i trochę ceramiki No i jeśli czas i syn zezwolą postaram podzielić się tym co kulturalnie lub też niekulturalnie dzieje się w dolinie Narwi ( czyli Białystok i " akalice").